poniedziałek, 29 czerwca 2015

Marudkowy weekend

Tak jak cały tydzień Oliwka była bardzo senna, tak w weekend była z kolei bardzo niespokojna. Już od piątkowej nocy była bardzo marudna i mocno męczyły ją drżenia - "robaczki", podobnie jak wtedy zanim trafiłyśmy do CZD. W sobotę znowu zaczęło się od samego rana. Ewidentnie była już tym mocno zmęczona, ale te drżenia nie pozwalały jej zasnąć. Miesiąc temu lekarz przypisał nam receptę na taką wlewkę, którą mieliśmy zastosować w przypadku gdyby była bardzo niespokojna lub gdyby pojawiły się napady padaczkowe. W sobotę, około 14 użyliśmy jej po raz pierwszy, ponieważ w żaden inny sposób już nie byliśmy w stanie pomóc Małej. Było trochę stresu, bo nie byliśmy pewni jak ten lek zadziała. Już po 3 minutach od podania Oliweczka uspokoiła się, robaczki sobie poszły i po 10 minutach słodko zasnęła na ponad 2 godziny. Wieczór i noc były już spokojne. Niedziela z kolei była mieszana, była bardzo niespokojna koło południa, ale kiedy mamusia wróciła z zakupów, położyła się obok i zaśpiewała pioseneczkę, głęboko zasnęła w 5 minut :) Niedzielny wieczór był mocno marudkowy. Oli w ogóle nie mogła zasnąć, więc koło 22 wzięliśmy ją pomiędzy siebie do łóżka i jakoś jakoś w końcu wszyscy zasnęliśmy.

W niedzielę Oliwka pierwszy raz rozmawiała przez telefon, wieczorem z babcią Danusią. Nie wiem o czym dokładnie rozmawiały, ale brzmiało to tak, jakby Oli się na coś skarżyła :)

Niemal już każde wieczorne zasypianie wygląda jak na zdjęciu niżej. Oliwka od jakiegoś czasu po wieczornej kaszce długo potrafiła leżeć i zasypiać w łóżeczku, czasem godzinę, czasem nawet do dwóch. Kiedy bierzemy ją na rączki i usypiamy w objęciu zajmuje jej to zazwyczaj około 20-30 minut. Jak już zaśnie na dobre, odkładamy ją do łóżeczka.




sobota, 27 czerwca 2015

Publikacja bloga

Dziś nasz blog zyskuje pierwszą grupę odbiorców, link został wysłany do rodziny i paru przyjaciół. Zaczęłam go pisać mniej więcej w połowie maja. Codziennie różne myśli, krążyły mi w głowie i nie dawały spokoju dopóki ich nie wylałam na klawiaturę. Zaczynając pisać nie wiedziałam, czy to miejsce zostanie tylko dla nas, jako pamiątka, czy komukolwiek to pokażemy. Zdecydowaliśmy jednak, że strona zostanie opublikowana. Wiem, że niektórym ciężko jest zapytać co u Oliwki, a na pewno się martwią i o nią i o nas. Dla naszych najbliższych, przyjaciół niech to będzie miejsce, gdzie będą mogli poznać Oliwkę, poznać naszą małą córeczkę.

To co przeczytacie to nasza rzeczywistość, trudna, smutna, ale nasza i pełna miłości do małej, bardzo chorej ale cudnej dziewczynki. Kochani, poznajcie więc Oliwkę i jeśli będziecie ciekawi co u nas, zaglądajcie tu regularnie :)

Trafiając pierwszy raz na tę stronę najlepiej zacząć od zakładki O NAS, a następnie czytać wpisy na stronie głównej od końca, by złapać chronologiczny zarys.


piątek, 26 czerwca 2015

Co uspokaja Oliwkę

Oliwcia często marudzi. Tak naprawdę to jeśli tylko nie śpi, to najczęściej jest bardziej lub niej marudna. Rzadko się zdarzyło, żeby leżała sobie na spokojnie. Nie wiem z czego to wynika. Podejrzewam, że Mała musi czuć jakiegoś rodzaju dyskomfort. Może coś ją boli, może coś ją denerwuje, może się zwyczajnie boi. Znaleźliśmy kilka sposobów na uspokajanie Oliwki. nauczyliśmy się już odpowiednio reagować na jej marudzenie. W jakiś sposób odwracamy jej uwagę od poczucia dyskomfortu i uspokaja się.

Przede wszystkim BLISKOŚĆ. Oliweczka musi czuć, że ktoś z nią jest, nie lubi być sama. A już najlepiej kiedy jest przy niej mama albo tata. Kiedy słyszy nasze głosy, kiedy raz na jakiś czas ktoś ją pomyzia, dotknie wtedy na pewno czuje się bezpiecznej i jest spokojniejsza.

BUZIACZKOTERAPIA. Oliweczka uwielbia być całowana, najlepiej po całej buzi, policzkach, oczkach, nosku, bródce. Kiedy jesteśmy u dziadków na wsi, chętnie ją buziaczkują babcia Danusia i ciocia Marta. Chyba nie zdarzyło się nigdy, żeby podczas buziaczkoterapii była niespokojna.

ŚPIEWANIE. Oli bardzo lubi słuchać jak jej się śpiewa do uszka. Mamy kilka piosenek, które śpiewamy jej w kółko. Była sobie żabka mała... Aaaa aa aa kotki dwa... I piosenka o zwierzakach - A kaczuszka kwacze kwa kwa kwa, przez cały dzień... Mała jest uważnym słuchaczem i zazwyczaj cierpliwie wyczekuje do końca każdej piosenki. Kiedy po zakończonej piosence zaczyna marudzić, to znaczy, że trzeba śpiewać dalej :)

MUZYKA. Oliweczka ma dwie ulubione płyty. Pierwsza to Muzyka Bobasa (jedna z piosenek - link), słuchamy jej zazwyczaj do wieczornej kaszki, z nią zasypia. Druga płytka to prezent od wujka Kuby, piosenki Guns n' Roses w wersji kołysankowej (jedna z piosenek - link), tej zazwyczaj słuchamy w ciągu dnia.

KĄPIEL. W ciepłej kąpieli Oliwka widocznie się odpręża. Zawsze najpierw kładziemy ją w wodzie i polewamy przez parę minut ciepłą wodą, po chwili zaczynamy ją myć. Zawsze leży spokojnie i relaksuje się. Takie SPA :)

RĄCZKI MAMUSI LUB TATUSIA. A już najlepiej jest jak Oliwka jest na rączkach. Od jakiegoś czasu bardzo uspokaja się kiedy tatuś obejmuje ją na leżąco. Ale jest jeden warunek - musi czuć bliskość naszej skóry, więc najlepiej jak leży bezpośrednio główką na ramieniu.



Dziś udało się zrobić EEG. Od rana nie dałam jej luminalu, żeby nie zaburzyć ewentualnych napadów. Byłyśmy umówione na 11.30 a jakoś po 11 Oli już zaczęła mocno zasypiać. Musiałam ją troszkę pomęczyć, żeby nie zasnęła - na EEG musi być zapisana faza zasypiania i snu. Kiedy już byłyśmy na badaniu Oli zasnęła po około 10 minutach i ładnie spała. Był taki moment, że podczas snu na raz zerwała w górę ręce i nogi, ale nie wiem co to dokładnie było. Po wynik idę za tydzień. Już któraś osoba mi powiedziała, że jak śpi Oliwia wygląda na całkowicie zdrowe dziecko. Tak, jak śpi wygląda jak śliczna, słodka, i zdrowa dziewczynka.

W tym tygodniu Oliwka jest bardzo senna. Praktycznie codziennie w ciągu dnia zasypia tak mocno, że nie jestem jej w stanie obudzić, przez co pomija jeden posiłek. Prawdopodobnie wynika to ze zmiennej pogody, zmiennych frontów. Temperaturę też ma obniżoną, około 34 stopni.


wtorek, 23 czerwca 2015

7 miesięcy Oliwki i Dzień Ojca

Dziś świętujemy, podwójnie! :) Oliwka kończy dzisiaj 7 miesięcy. To aż przerażające jak szybko nam minął ten ostatni miesiąc. Z drugiej strony dużo się działo, a co najważniejsze Oli była na swoich pierwszych wakacjach. Dodatkową okazją do świętowania jest Dzień Ojca. Mała poprosiła mnie rano na uszko, żebym w jej imieniu zrobiła dla tatusia laurkę, a potem jeszcze zrobiłyśmy zdjęcie i wysłałyśmy tatusiowi do pracy, żeby już koło południa poczuł jaki to dla niego wspaniały dziś dzień. Kiedy tatuś wrócił z pracy Oliwcia słodko spała, ale laurkę dla taty miała schowana pod paszką. Całe popołudnie córusia z tatusiem przytulali się na kanapie. Uwierzcie, Oliwka ma naprawdę najwspanialszego tatusia na świecie...

Ssak to już nasz dobry przyjaciel. Używamy go kilkakrotnie w ciągu dnia. Często po jedzeniu, gdy Oliwka nie połknie wszystkiego co ma w buzi, zaczyna się krztusić i męczy ją mieszanka pokarmu ze śliną. Zazwyczaj, gdy wybierzemy wszystko ssakiem, to się uspokaja, pomaga jej to bardzo.

W zeszły weekend Maluszkowa dość często ulewała, praktycznie po każdej kaszce, i porannej i wieczornej. Kiedy coś nowego dzieje się więcej niż dwa razy pod rząd boimy się, czy tak już zostanie, ale wczoraj i dziś ulewanie się nie powtórzyło.






poniedziałek, 22 czerwca 2015

Pobranie do badana genetycznego

Zdecydowaliśmy się jednak pojechać do Centrum Zdrowia Dziecka na pobranie krwi Oliwki w celu zrobienia rozszerzonego badania genetycznego. Lekarz z hospicjum przekonał nas, że ta wiedza przyda nam się w przyszłości. Powinniśmy znać rodzaj i wielkość mutacji. Przyczyną zaburzeń prowadzących do obniżenia aktywności enzymu jest mutacja w genie GALC, który znajduje się na chromosomie 14. Znanych jest obecnie ponad 90 rodzajów jego mutacji.

Przed weekendem Pani profesor zapewniała mnie telefonicznie, że nie chciałaby Oliwki męczyć za długo w szpitalu i postara się abyśmy wyszli jeszcze tego samego dnia. I tak się stało. Na Izbę dotarliśmy około 9 a ze szpitala wyszliśmy po 12. Pani profesor przekazała nam pisemny wynik z badania enzymu. Średnia wartość enzymu galaktocerobrozydaza to 6,7 (+-2,7) a Oliwka miała 1,8. Ciało człowieka składa się z miliardów różnych cząstek, elementów, a braki jednego enzymu powodują tak straszą chorobę.

Oliwka została zbadana, lekarze sprawdzili jej reakcje na bodźce a później zaniosłam ją na pobranie krwi. Próbowaliśmy wypytywać profesor o jakieś metody zahamowania postępu choroby, ostatnio znaleźliśmy informacje o testach leku poprawiającego układ odpornościowy w Stanach. Ona jednak delikatnie, acz stanowczo przekazała nam, że choroba u Oliwki jest w znacznym stopniu zaawansowania i nie ma sensu męczyć jej i zawracać sobie tym głowę. Lepiej spokojnie w domku dbać o nią pod opieką hospicjum.

Cały dzień Oliwcia była mocno senna. Prawdopodobnie przez bardzo zmienną pogodę. Chcieliśmy ją nakarmić przed wyjazdem do Warszawy około 6 rano, ale nie dało się jej wybudzić. Pojechaliśmy więc przygotowani na karmienie po drodze. Oli jednak spała mocno całą drogę i nakarmiliśmy ją dopiero przed 9 na Izbie przyjęć. W szpitalu nie spała właściwie tylko podczas badania lekarskiego i na pobraniu krwi. Bardzo się cieszę, że Profesor zadbała by wszystko szybciutko załatwić i nie musieliśmy zostać na noc. Jeszcze tylko odsysanie na parkingu tuż przed odjazdem i w drogę do domu, którą Oli też całą przespała.


środa, 17 czerwca 2015

Wąchamy różyczki

Dziś na spacerku Oliwka wąchała różyczki. W parku, spośród różnokolorowych różyczek wybraliśmy tę która pachniała najintensywniej. Wiem, że na zdjęciu wygląda na niezadowoloną, ale to tylko pozory :) Wcześniej Oli poznała już zapach jaśminu.

Od paru dni Małej drżą paluszki u stóp. Przypomina mi to drżenie, które rozpoczęło się podczas naszych pierwszych wizyt w szpitalu a uspokoiło się od momentu podawania leku na uspokojenie.





wtorek, 16 czerwca 2015

Potwierdzenie leukodystrofii Krabbego

Dziś otrzymałam telefon z Warszawy z Centrum Zdrowia Dziecka. Rozmawiałam z profesor, która prowadziła Oliwkę podczas diagnozowania. Po wynik mieliśmy jechać osobiście, ale ponieważ czekaliśmy na niego już bardzo długo, profesor od razu zadzwoniła i powiadomiła mnie o nim telefonicznie by już nie przeciągać naszego oczekiwania.

Wynik badania enzymu, którego brak powoduje degradację mieliny w mózgu, potwierdził postawione podejrzenie, potwierdził chorobę Krabbego. Pani profesor powiedziała, że jeśli chcemy, możemy jeszcze przyjechać na pobranie krwi w celu badania genetycznego, by potwierdzić obecność mutacji w genie ale jednocześnie podkreśliła, że wszystkie badania Oliwki jednoznacznie wskazują na tę chorobę i ona nie ma żadnych wątpliwości. W takiej sytuacji szkoda by było Małą męczyć podróżą i niepotrzebną wizytą w szpitalu.

Niby byliśmy na to przygotowani, ale jednak trochę smutno...


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Oliwka nad morzem

Już od jakiegoś czasu marzyliśmy, aby wybrać się z Oliwką nad morze, choć na kilka dni. Nie wiedzieliśmy czy się uda. Udało się! :) W zeszły czwartek rozpoczęliśmy swoje pierwsze, kilkudniowe wakacje we trójkę! Kierunek - Sopot. Wybór taki a nie inny z kilku powodów - szybka podróż, na miejscu fajna i długa promenada do spacerowania z wózkiem, bliskość dużego miasta w razie konieczności konsultacji medycznej. Podróż do Sopotu Oliwka zniosła całkiem nieźle, mogę powiedzieć, że nawet bardzo dobrze. Jechaliśmy z przerwą ok 4 godzin a dopiero po 3 godzinach Oli obudziła się i zaczęła trochę marudkować. Większość trasy Mała słodko przespała.


Już pierwszego dnia Oliweczka poczuła pod swoimi stópkami plażowy piasek a także wylegiwała się na plaży, oczywiście odpowiednio zasłonięta przed silnym wiatrem. Musimy uważać, żeby nie złapała jakiejś infekcji, która w jej przypadku może być bardzo niebezpieczna. Trzeciego dnia pobytu nie było zbyt dużego wiatru, dlatego zdecydowaliśmy, że Oliwka musi zamoczyć stópki w morzu i tak się też stało :) Tak tak, nasza córeczka moczyła już w tym roku stópki w morzu!

W sobotę rano Oli miała temperaturę powyżej 37 stopni. Przy jej stałej, niskiej temperaturze, 37 stopni to już gorączka. Na szczęście do południa temperatura zeszła do 36 stopni i mogliśmy spokojnie wyjść na spacer. Skoki temperatury już się nie powtórzyły. Podczas jednej nocy wybudziła się po 1 i nie mogła zasnąć prawie cztery godziny. W naszym łóżku przytulaliśmy ją na zmianę, raz mama, raz tatuś.


Generalnie morska bryza działała na Oliwkę nasennie. Jak tylko wychodziliśmy na spacerek to od razu słodko zasypiała. nawet gdy budziła się na obiadek, czy deserek, to zaraz po posiłku zasypiała dalej. Pani kelnerka w restauracji zwróciła uwagę, że mamy "bardzo spokojną dzidzię", w sumie mogła tak pomyśleć, bo Mała spała nieprzerwanie ponad 2 godziny podczas naszego obiadu. Nikt kto spojrzał na naszą dzidzię nie zdawał sobie sprawy jak bardzo jest chora, ale każdy kto na nią popatrzył na pewno pomyślał, że jest słodziutka.

Tuż przed wyjazdem wypożyczyliśmy od Hospicjum specjalny ssak do wybierania zalegającej wydzieliny i śliny z gardła. Przydał nam się parę razy. Oli coraz częściej krztusi się śliną, którą nie nadąży połknąć. Mała może się zakrztusić w każdej chwili, podczas jedzenia, leżenia, a nawet snu, więc ktoś musi być z nią praktycznie non-stop.

Podczas spacerów i na plaży widzieliśmy mnóstwo zdrowych, ślicznych dzieci. Ich widok uświadomił mi, a właściwie utwierdził mnie w praktyce w przekonaniu, że na Oliwcię nie można patrzeć jak na dziecko, które nie siada, nie raczkuje, nigdy nie zacznie chodzić ani mówić. Oliwka to Oliwka, urodziła się chora i taka właśnie jest, nie inna. Przy takiej kompilacji genów jaka stworzyła to małe cudo, choroba była nieunikniona. Oliwka nie mogłaby być inna i nie można było od niej tego oczekiwać. Kochamy ją bardzo mocno taką jaka jest.

Bardzo się cieszymy, że udało nam się wybrać nad morze, że wyjazd się udał i był spokojny. Nie było trudno ani ciężko. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy Małej pokazać morze, że mogła poczuć rześką bryzę na swoich policzkach i cieszyliśmy się każdą chwilą. Trudno powiedzieć, czy jeszcze kiedyś uda nam się pojechać gdzieś dalej w takim składzie. Oby!








poniedziałek, 8 czerwca 2015

Próba założenia sondy

Dziś nauczyłam się zakładać Oliwce sondę do karmienia, to nic innego jak cienka elastyczna rurka, którą wkłada się przez nos i kieruje prosto do żołądka. Pielęgniarka z Hospicjum pokazała jak zmierzyć jaka długość rurki musi być włożona, jak sprawdzić czy rurka jest w żołądku oraz jak wprowadzać pokarm. Musimy to wiedzieć, musimy to umieć, bo trudno ocenić kiedy nam się ta umiejętność przyda, może za parę tygodni a może za parę dni... Oliwka jeszcze całkiem nieźle ssie i połyka, ale nieunikniony jest moment, kiedy zacznie mieć z tym problemy. W sumie to już mamy małe problemy z karmieniem, ponieważ nie dajemy jej żadnych płynów, czyli wody, mleka czy soków, ponieważ się nimi krztusi. Dowiedziałam się też, że sonda to tylko rozwiązanie przejściowe, że może być konieczne założenie drogi przez brzuszek bezpośrednio do żołądka, tak zwany peg. Ale jeszcze nie chcemy nawet o tym myśleć.

Kiedy ktoś mnie zapyta w jakim stanie jest Oliwka, powiem, że bardzo dobrym! Dlaczego? Bo tak właśnie jest. Mimo, że jest dzieckiem leżącym, nie obraca się na boki, wydobywa z siebie tylko różnego rodzaju jęki i płacz? Tak, mimo to nadal powiem, że jest naprawdę nieźle. Udało nam się dostać do zamkniętej grupy na Facebooku, gdzie rodzice chorych na chorobę Krabbego dzieci z całego świata wymieniają się swoimi doświadczeniami, pomagają sobie, doradzają. Uwierzcie mi, w porównaniu z tym co prawdopodobnie nas czeka, obecny stan Oliwci jest świetny. Choroba Krabbego to strasznie parszywa, okropna choroba.

A oto ulubiona pozycja do snu Oliweczki. Wygląda na zrelaksowaną :) Jeszcze trochę i trzeba będzie kupić szersze łóżeczko. Podczas snu wygląda na najzdrowsze i najpiękniejsze dziecko świata... Jesteśmy świadomi, co za choróbsko spotkało Oliwkę, dlatego wiemy, że prędzej czy później Mała może mieć problemy z widzeniem, a w ostatniej fazie choroby nawet stracić wzrok. Codziennie do wieczornej kaszki i zasypiania puszczamy jej tą samą płytę z łagodną muzyką dla niemowlaków. Chcemy by przyzwyczajała się do tych piosenek i jeśli straci wzrok, to może ich melodia będzie ją uspokajać.

sobota, 6 czerwca 2015

Noc w Pałacu

Oliwka miała okazję spać w prawdziwym pałacu - Białym Pałacu koło Łodzi. Zostaliśmy zaproszeni tam na wesele Cioci Zuzi i wujka Tomka, a ponieważ tylko ja, mama, potrafię Oliwkę nakarmić, no i ciężko byłoby nam zostawić Małą na całą noc - pojechała z nami. W hotelowym pokoju Oliwcia została ze swoją babcią, która miała z nią posiedzieć, gdy pojedziemy na ślub i później być z nią przez całą noc. Szybciutko wróciliśmy ze ślubu by zobaczyć co u Małej, była grzeczna i spokojna, posiedzieliśmy z nią chwilę i zeszliśmy na dół, na salę, czekać na młodych. Około godziny 19 zadzwoniła babcia Oliwki, że jest ona niespokojna i marudna. Pomyślałam sobie, że pewnie sobie marudkuje tak jak często jej się zdarza, czyli tak leży i troszkę sobie kwili, dlatego spokojnie dokończyliśmy obiad i poszliśmy do Małej dopiero po 15 minutach. Gdy weszliśmy do pokoju okazało się, że Oliwcia wręcz płakała! Miała czerwoną buzię i opuchnięte oczka, dawno się tak nie spłakała. Od razu z Markiem rzuciliśmy się obok niej na łóżko, zaczęliśmy głaskać i uspokajać. I wiecie co? Uspokoiła się w momencie! Wtedy chyba pierwszy raz tak mocno poczuliśmy, że ona zwyczajnie się za nami stęskniła, brakowało jej nas... :) Ucałowaliśmy ją, wygłaskaliśmy, pośpiewaliśmy by poczuła, że przy niej jesteśmy. Zrobiliśmy jej zaraz ulubioną kaszkę, przygotowaliśmy do snu, nakarmiliśmy i odłożyliśmy do spania. Zeszliśmy na salę, ale dość szybko dostałam od babci SMSa, że Oliwka już śpi, więc mogliśmy się spokojnie bawić dalej. Ależ byliśmy rozczuleni tą jej tęsknotą...

Nad ranem wróciliśmy do pokoju, Oli ślicznie spała. Dość szybko wróciliśmy do naszego domku, bo w pokoju hotelowym było strasznie duszno i Małej bardzo wyschły usteczka. W naszym mieszkaniu mimo upałów na zewnątrz jest idealna temperatura i Oliwka dobrze się tam czuje. Świetna pogoda w ten weekend sprzyjała spacerom po okolicznych parkach.

środa, 3 czerwca 2015

Przyjęcie do hospicjum domowego

Zostaliśmy przyjęciu do hospicjum domowego Gajusz. Dla rodziców nieuleczalnie chorego dziecka z "niekorzystnym rokowaniem" to wręcz niezbędna instytucja. W ramach opieki hospicjum mamy 2 razy w miesiącu wizytę lekarza prowadzącego, 2 razy w tygodniu wizytę pielęgniarki, wizyta rehabilitanta i pracownika socjalnego, psycholog dla rodziców w razie potrzeby. Dodatkowo 24h dostępny jest telefon alarmowy, pod którym dyżuruje pielęgniarka, i w razie potrzeby może do nas przyjechać wraz z lekarzem w każdej chwili. Hospicjum oferuje również wypożyczalnie sprzętu, a nawet, w razie potrzeby, możliwość pozostawienia dziecka na parę godzin lub dni w hospicjum stacjonarnym pod opieką miłych opiekunek. Cieszę się, że będziemy mieli taką pomoc. Stan Oliwki może się zmieniać i pediatra z POZ nie będzie w stanie nam w każdej sytuacji pomóc. W naszym przypadku, cokolwiek się dzieje, musi być wzięta pod uwagę choroba Oliwki czy zażywane lekarstwa. Poza tym w razie jakiś problemów Oli powinna być zbadania przez neurologa.

Pielęgniarka na wizycie zwróciła uwagę na to, że Oliwcia często wysuwa języczek, tak jakby chciało jej się pić. Faktycznie, często tak robi, ale myślałam, że to może wynika z pragnienia, ponieważ z uwagi na krztuszenie się przy piciu podaję jej mało płynów. Okazuje się, że może to być na tle padaczkowym, podobno zdarza się, że dzieci z padaczką ruszają języczkiem, zwijają go w rulonik. Koniecznie musimy jak najszybciej zrobić EEG by to sprawdzić i ewentualnie wprowadzić nowe leki.

Pogoda się ustabilizowała więc temperatura Małej też jest raczej stabilna - około 35-35,5 stopni C. Nieźle je, nocki przesypia.

W tym tygodniu był Dzień Dziecka, pierwszy Dzień Dziecka Oliwci. Nie mogę powiedzieć, że nie ostatni, bo tego nie wiem, ale mam taką głęboką nadzieję. Nasze dzieciątko otrzymało pierwsze prezenciki z tej okazji - kapelusik na lato, sukieneczkę, body, chusteczkę na głowę, troszkę kasiorki i mnuuuuustwo buziaków. Prawdziwy Dzień Dziecka :)




Copyright © 2014 Oliwka
Designed By Blokotek