poniedziałek, 24 lipca 2017

32 miesiące Oliwki

Oliweczka wczoraj miała kolejne urodzinki. Tak szybko lecą te miesiące... Tym razem świętowaliśmy na działce u Babci Wiesi i pradziadków. Mała bardzo dobrze się tam czuła i spokojnie spała prawie całą wizytę. Co tu dużo mówić, wyglądała wprost.... kwitnąco :)




I jeszcze zdjęcia z sobotniego spacerku. Pogoda była taka idealna, że wyszliśmy nawet dwa razy w ciągu dnia :)


piątek, 21 lipca 2017

Lipcowo

Tak wiem, dawno nie pisałam... prawie miesiąc! To był czas prawdziwej przeplatanki różnych nastrojów, i Oliwki i naszych. Mieliśmy w tym czasie jeden tydzień z tak bardzo małą ilością snu, że zombie to byłyby przy nas całkiem pełne życia dusze. W kolejnym tygodniu Oliwka na lekach przeciwbólowych trochę lepiej spała a my wracaliśmy do względnej normalności. Natomiast ostatni tydzień spędziliśmy u dziadków, z rodziną.








Wczoraj Oliweczka miała pobranie krwi na potrzeby poradni żywieniowej. Jak zawsze to dla nas trudne przeżycie. Musimy to zrobić, a naprawdę ciężko jest patrzeć na dziecko, które ewidentnie pobrania krwi nie lubi. A żyłki ma tak pochowane, że pobranie stresuje nie tylko nas a i każdą pielęgniarkę, która musi to zrobić. Udało się, mamy z głowy na jakiś czas. Dziś dzielna pacjentka odpoczywa.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Marzenie się spełniło

Marzenie się spełniło - wyjechaliśmy we dwójkę na weekend. Przez długi czas było to dla nas nierealne. Na początku choroby Oliwki ze względu na to, że po prostu nie chcieliśmy opuszczać tak bardzo chorej córeczki na krok, a później bardziej dlatego, że opieka nad Małą stała się coraz bardziej wymagająca i nie wyobrażaliśmy sobie, że możemy ją zostawić z kimś innym na tak długi czas, zwłaszcza na noc.

Pomysł na ten wyjazd pojawił się jakieś 2 miesiące temu. Długo rozkładaliśmy go na czynniki pierwsze. Sprawdzaliśmy możliwości, zastanawialiśmy się jak Oli to zniesie, co może się stać, jak będzie się czuła bez nas, a przede wszystkim czy my damy radę pokonać nasze "strachy" o nią. Raz byliśmy przekonani, że wszystko się uda, a innym razem nabieraliśmy wątpliwości. W którymś momencie pomysł upadł na dobre. Jednak znów wróciliśmy do rozmów kiedy hospicyjna pielęgniarka zabroniła nam rezygnować i zapisała nam wyjazd we dwoje jako "zalecenie pielęgniarskie". Mieliśmy możliwość zostawienia Oliwki w hospicjum stacjonarnym Gajusza na tak zwanej sali SIM (Sala Intensywnej Miłości), gdzie cały czas, dzień i noc, jest pielęgniarka, która dogląda znajdujące się tam dzieci. Aż w końcu nadszedł ten dobry weekend - u Oliwci zapowiadał się spokojny czas, inne dzieci w hospicjum bez infekcji, ładna pogoda i nasze pozytywne nastawienie, że "wszystko będzie dobrze". I było! Wszystko się udało, wszystko!

W sobotę rano zostawiliśmy Oliwkę w hospicjum. W momencie zatrzaśnięcia drzwi w samochodzie", czułam jak między Oliwką a mną rozciąga się nić. Im dalej odjeżdżałam tym dziwniej i gorzej się czułam. W końcu nić pękła, oddałam odpowiedzialność za nią komuś innemu. Mogłam zacząć odpoczywać...

Świetnie zaplanowaliśmy sobie cały weekend. Najpierw zdobyliśmy dwa szczyty w Górach Świętokrzyskich, odpoczywaliśmy napajając się pięknymi widokami i zapachem jodłowego lasu. Wieczór i noc spędziliśmy w Kielcach, zjedliśmy pyszną kolację w restauracji, nigdzie się nie śpiesząc. W niedzielę przed południem ruszyliśmy w dalszą drogę w stronę Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie mieliśmy spływ kajakiem po Pilicy. Spędziliśmy ponad 3 godziny na wodzie w cudownej ciszy i spokoju. Pogoda dopisała perfekcyjnie. W sobotę była idealna na spacer po górach, a w niedzielę w sam raz na kajak. W międzyczasie dostawialiśmy wiadomości od Babci Wiesi, która była przy Oliwci niemal całe dnie, że Mała jest spokojna, dużo śpi i nic złego się nie dzieje, przespała nawet nockę. Wcześniej Tatuś jej wytłumaczył do uszka, że to takie "kolonie", że będzie nowe łóżeczko i inne dzieci, że w niedzielę wieczorem po nią wrócimy i poprosił by była grzeczna. Posłuchała, kochane dziecko :)

To był cudowny weekend. Był bardzo potrzebny mnie, Oliwkowemu Tatusiowi i naszemu małżeństwu. Świetnie spędziliśmy razem czas. Aktywnie, tak jak zawsze lubiliśmy. Z całego weekendu najlepiej będę wspominać ten błogi stan, gdy nie muszę wszystkiego robić z zegarkiem w ręku, z presją i stresem, który permanentnie siedzi gdzieś tam głęboko. Było warto.


piątek, 23 czerwca 2017

31 miesięcy Oliwki


Oliweczka dziś kończy 31 miesięcy. Oli jest naprawdę wysoką dziewczynką. Zaczynamy już wchodzić w rozmiar 104, a to przecież rozmiarówka na 3-4 lata! Po ciężkim początku tygodnia, spowodowanym kolejną porcją piaseczku schodzącego z nerek, od wczoraj jest już wyciszona i spokojna. Mamy nadzieję na dobry kolejny tydzień, może nawet dwa.

Jak na Księżniczkę przystało, pięknie się dziś wystroiła i wyczesała włosy. Znowu skrada nasze serca pięknym wyglądem, słodką minką i bardzo spokojnym snem. Nie można oderwać wzorku...

Dziś jest też Dzień Ojca. Już po raz trzeci na tym blogu mogę napisać, że Oliwcia ma najwspanialszego tatusia pod Słońcem. Tatuś ma dziś do odebrania od Córeczki sto buziaków z tej okazji. 




czwartek, 22 czerwca 2017

Działkowanie 2017

No kto jak nie Oliwka? Oczywiście, że dała radę, pojechała na wakacje :) Byliśmy aż 8 dni na działce. Pogoda dopisała, było kilka naprawdę cieplutkich dni i kilka takich, w które trzeba było przykryć się kocykiem. Prawie codziennie Oli była na powietrzu.

Jak Olincia czuła się na działce? REWELACYJNIE! Nie ma się co dziwić, miała wspaniałe warunki - przyjemne powietrze, delikatny wiaterek cały czas smyrał ją po czółku, a ptaszki dawały relaksujące koncerty od rana do wieczora. Przez cały pobyt nawet gdy nie spała, nie wymagała tak dużo odsysania do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, czasem tylko wystarczyło na nią zerkać. Poranki spokojne, popołudnia spokojne. Żadnych problemików. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to późne zasypianie, średnio o 2 w nocy, ale rano kochana dawała nam pospać do 9! Po prostu idealnie.







Od kiedy tylko wróciliśmy do domku, Oliwka wróciła do swoich wcześniejszych przyzwyczajeń, zdecydowanie więcej napinania i odsysania. Chyba się wkurzyła, że wróciła do miasta :) Koniecznie musimy zrobić powtórkę.


wtorek, 6 czerwca 2017

Modeleczka


Dziwny był ten ostatni tydzień. Pojedyńcze dni z nadwrażliwością, po której niby już do siebie doszła, ale jednak nie do końca. Dużo aktywności, i to takiej po której brakuje nam sił. Zasypianie później niż pozwala na to mój organizm. Zwalamy winę na pogodę.

Ostatnio odwiedziła mnie z zaskoczenia psycholog z naszego hospicjum. Takiej wizyty nigdy nie "zamawiałam". Bo wciąż myślałam, że daję radę, że wszystko wiem i rozumiem, że wszystko sobie potrafię wytłumaczyć i nic odkrywczego nikt mi nie powie... Jednak trochę się myliłam. Psycholog w takiej sytuacji to nie osoba, która poklepie Cię po plecach i powie "będzie dobrze". Psycholog to osoba, która przyzna Ci prosto w oczy, że masz ciężko, powie Ci, że masz prawo do swoich myśli i odczuć i wytłumaczy skąd się biorą, pozwoli na chwilę słabości, podpowie, że czasem dobrze jest popłakać, puścić emocje, przekona, że warto czasem pomyśleć o sobie. Nie bójmy się korzystać z takiej pomocy, to tylko rozmowa.

Oliweczka modeleczka miała ostatnio mini sesję w pięknym wianuszku ze świeżych kwiatków. Brakuje mi słów gdy patrzę na te zdjęcia...



piątek, 26 maja 2017

2 i pół roczku Oliwki


Nasza Gwiazeczka skończyła w tym tygodniu 30 miesięcy, to dwa i pół roczku. To jednocześnie już dwa lata z diagnozą jej choroby. Oliwcia jest śliczna! W sukienkach, pięknych fryzurach wygląda po prostu cudownie... Już zaczynam planować stylizację na kolejny miesiąc :) Kiedy w dniu urodzinek pokazywałam bliskim zdjęcie Oliwki, tym razem najczęściej w odpowiedzi przewijało się jedno określenie: DAMA. Nasza mała dama :) 





Ostatni czas minął nam raczej spokojnie. Oliwka jest na ten moment dobrze wyregulowana neurologicznie. Nocki też mogę pochwalić, śpimy średnio od godziny 23 do 5 rano. Poranki z reguły są spokojne, wieczorami zazwyczaj robi się bardziej aktywna i wymaga od nas więcej uwagi. 

W miniony weekend udało nam się nawet pojechać na mały piknik pod las. Takie wypady dają nam motywację, są jednak dla nas też stresujące. To tylko 3-godzinny wypad 5 kilometrów od domu a tyle trzeba ze sobą zabrać... Jest ciepło, ale czy nie za gorąco dla Oliwki? Zapasowy ssak, gdyby w pierwszym wyczerpała się bateria. A co jeśli ten drugi też padnie? Jesteśmy uzależnieni od prądu. Staramy się rozluźnić, szukamy różnych sposobów, ale niestety nie zawsze się udaje.





Dziś jest też Dzień Matki. Dostałam rano od Malutkiej możliwie najpiękniejszy prezent. Kiedy przenoszę ją każdego dnia z sypialni do pokoju dziennego, przytulam ją w ramionach. Dziś, gdy była do mnie tak właśnie przytulona głośno cmokneła mi buziaka w szyję. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Piękny prezent Córeczko :*

wtorek, 16 maja 2017

Spacerki

Weekend zaowocował w piękną pogodę i... spacerki :)





Copyright © 2014 Oliwka
Designed By Blokotek